Marzec 2015 – Rzym (Część I – Poloniki)

„Gdzie Rzym, gdzie Krym?” – pytali retorycznie nasi przodkowie. Jak to się wszystko ostatnio pozmieniało. Rzym wprawdzie stoi tam gdzie stał od 2700 lat, ale Krym Rusinom odebrali Moskale. Zawsze marzyłem o  podróż na Krym śladami Adama Mickiewicza (i Karoliny Sobańskiej), a już chyba nie będzie mi to dane, bo Moskale już Krymu Rusinom nie oddadzą, a mi do Moskali nie pilno. Pozostał więc tylko Rzym. Wprawdzie byłem w Rzymie kilka lat temu z wycieczką objazdową, lecz z pięciodniowej wycieczki po Włoszech na Rzym przypadał tylko jeden dzień.  Obiecałem, że tu powrócę, no i przyszedł czas na powrót.

Planowałem ten wyjazd od trzech miesięcy. Starałem się w ciągu planowanych 5 dni pobytu obejrzeć jak najwięcej i chyba mi się to udało. W sumie obejrzeliśmy dwa muzea (Watykańskie i Kapitolińskie), dwie galerie (Borghese, Barberini) oraz 26 kościołów. Nasz pobyt można podzielić na kilka tras (które realizowaliśmy równolegle) – Śladami Wielkich Polaków – z podtrasami (poeci i pisarze, malarze i rzeźbiarze, święci),  Pielgrzymka z Filipem Neri po 7 rzymskich bazylikach, Tropem rzymskich obelisków, Śladami Caravaggia –  po miejscach, gdzie znajdują się jego obrazy, Śladami Rafaela, Michała Anioła czy Berniniego. W tym odcinku koncentrujemy się na trasie Śladami Wielkich Polaków, bo to było naszym głównym celem tej wycieczki i jest głównym celem niniejszego bloga.

a/ Śladami Wielkich Polaków – poeci i pisarze (bo literaci źle mi się kojarzą – jak to mawiał towarzysz Wiesław – „literaci do piór”)

Wędrówkę śladami poetów i pisarzy rozpoczynamy od Piazza della Minerva. Na środku tego placu stoi najmniejszy w Rzymie egipski obelisk umieszczony przez Berniniego na małym słoniu wręcz słoniku. Tuż za obeliskiem ukazuje się jedyny romański kościół w Rzymie – Bazylika Santa Maria sopra Minerva. W bazylice znajdujemy rzeźbę Michała Anioła – „Chrystus Odkupiciel” oraz trzy tablice nagrobne mniej znanych Polaków.

Jeżeli spojrzymy w prawo to zauważymy Grand Hotel della Minerva, a na jego fasadzie tablica. Jest ona poświęcona największemu francuskiemu pisarzowi – Marie-Henri Beyle czyli Stendalowi (11783-1842). Dlaczego francuski pisarz pojawia się w polonikach. Są trzy powody, pierwszy – każdy świadomy turysta wie, że pojęcie „turysta” wprowadził do literatury (oraz do życia) Stendal, drugi – w 1812 roku przemierzy on Polskę wzdłuż i z powrotem (w Wilnie pozostała po tych wojażach pamiątkowa tablica – patrz wpis z 12 kwietnia), a Rzymu poznawałem ze stendalowych „Przechadzek po Rzymie”. W Hotelu della Minerva zatrzymywali się również w trakcie swoich pobytów w Wiecznym Mieście,  niemniej słynni pisarze pochodzący z Polski: Mickiewicz, Kraszewski, Sienkiewicz.

Opuszczamy Piazza della Minerva i przechodzimy obok Pantheonu – Bazyliki Santa Maria ad Martyres (najstarsza rzymska świątynia wybudowana w I w ne. przez Marka Agrypę, a w niej grób Rafaela). Za Panteonem w prawo do Piazza di Montecitorio (na nim egipski obelisk i  Palazzo Montecitorio – włoski parlament) i poprzez Piazza Colonna (z kolumną Marka Aureliusza na której aktualnie urzęduje św. Paweł)  wychodzimy na Via del Corso (główna rzymska ulica biegnąca od Piazza del Popolo do Piazza Venecia). Drugą przecznicą w prawo (Via di S.Claudio) po 200m dochodzimy do Via del Pozzetto, gdzie pod numerem 113 znajduje się tablica poświęcona Adamowi Mickiewiczowi (1798-1855) z napisem:

„Adam Mickiewicz/poeta wielkiej sławy/w tym domu tworzył/dla walk o niepodległość Włoch/oddział dzielnych Polaków/w 1848 r./Senat i Lud Rzymski/29 marca 1877”. 

Mickiewicz był w Rzymie dwa razy. Pierwszy raz (razem z Antonim Odyńcem) w latach 1829 – 1831. Podczas drugiego pobytu w 1848 r. Mickiewicz utworzył Legion Polski (nie Litewski, nie Białoruski) na służbie Lombardii.

Idąc dalej Via del Pozzetto po 500m  dochodzimy do Via Sistina, gdzie na fasadzie  budynku 123 wisi tablica poświęcona Cyprianowi Kamilowi Norwidowi, a tuż po sąsiedzku, pod numerem 125 – Mikołajowi Gogolowi.

 Cyprian Kamil Norwid (1821-1883) przebywał w Rzymie dwukrotnie (podobnie jak i Mickiewicz). W latach 1844-1846 mieszkał przy Via Quattro Fontane. Ponownie pojawił się w Rzymie w 1847 w i przebywał tu do 1848. Zamieszkał wtedy przy Via Sistina 123 o czym świadczy poniższa tablica. W trakcie tego pobytu poznał Adama Mickiewicz i Zygmunta Napoleona Krasińskiego.  Tablica głosi, że „Polski poeta, artysta i myśliciel, w latach 1847 i 1848 mieszkam w tym domu rozważając nad ideałami rzymskiej sztuki”.

Idąc dalej Via Sistina  (w górę) dochodzimy do Piazza della Trinita dei Monti, przy którym znajduje się Palazzetto Zuccari, gdzie w latach 1701-1714 mieszkała wdowa po polskim królu – Maria Kazimiera Sobieska wraz z synami Aleksandrem i Konstantym. Wysiadywała często na balkonie i popijając kawę podziwiała Rzym. Widok był wspaniały, bo pałac mieści się tuż przy szczycie Hiszpańskich Schodów. Pomimo, że Marysieńka niewiele ma wspólnego z polską literaturą – no może jako odbiorczyni słynnych królewskich „listów do Marysieńki”, które zaczynały się od słów:  „Jedyna duszy i serca pociecho, najśliczniejsza Marysieńko, pierwsze moje i i ostatnie na tym świecie kochanie”, to jednak znalazła się w tym gronie.

Stojąc przed tym pałacem myślałem o kimś innym. W roku 1858 zamieszkał tutaj najpłodniejszy Polski pisarz (230 powieści) – JIK czyli Józef Ignacy Kraszewski (1812-1887). Kraszewski przebywał w Rzymie kilka razy. Kolejny raz w 1860 wraz z synem Janem. Swoje przeżycia z Rzymu, jak i z innych europejskich miast odwiedzanych w czasie swoich wojaży opisał w dwutomowym dzieje „Kartki z podróży 1858-1864”.

Pod balkonem, nad głównym wejściem do pałacu, znajduje się portyk – tarcza herbowa podzielona na cztery pola. W górnych polach widnieje herb Polski – „Orzeł Biały” oraz herb Litwy „Pogoń”, w dolnych – herb Sobieskich „Janina” oraz herb rodowy Marysieńki.

Hiszpańskimi Schodami schodzimy w dół, przechodzimy przez Piazza di Spagna i wchodzimy w wąską uliczkę Via dei Condotti. Na początku uliczki (pod numerem 86) znajduje się słynna kawiarnia Antico Caffe Grece. Było to miejsce spotkań polskich artystów. Bywali tutaj (na kawie of corse) Mickiewicz, Słowacki. Krasiński, Norwid, Sienkiewicz, Siemiradzki. Pewnego dnia (był to rok 1886) spotkali się tutaj dwa Heńki, Siemiradzki zaproponował Sienkiewiczowi, że zawiezie go do kościółka przy Via Appia „Domine Quo Vadis” i tak narodził się światowy bestseller. Dzisiaj w tym kościółku stoi popiersie naszego Noblisty.

Przemieszczając się dalej Via dei Condotti wchodzimy w drugą przecznicę w lewo – Via Bocca di Leone. Tu pod numerem 14 mieści się Hotel d’Inghilterra. W hotelu tym w roku 1860 mieszkał Józef Ignacy Kraszewski (wraz z synem Janem), a w roku 1893 Henryk Sienkiewicz (1846-1916). Sienkiewicz pisał, iż: „Każdy człowiek cywilizowany ma dwie Ojczyzny – własną i Włochy”.

 O pobycie Henryka Sienkiewicza zaświadcza tablica pamiątkowa umieszczona na prawo od głównego wejścia. Napis głosi:  „Henryk Sienkiewicz, pisarz i patriota polski, epicki narrator bohaterskich czynów swego narodu, autor powieści „Quo vadis?”. Laureat Nagrody Nobla. Mieszkał w tym hotelu w roku 1893. W pięćdziesiątą rocznicę jego śmierci. Polacy i Włosi”.

Wracamy na Piazza di Spagne i wchodząc z Via del Babuino zmierzamy w stronę Piazza del Popolo. Przy Via del Babuino pod numerem 165 w roku 1836 mieszkał Juliusz Słowacki (1809-1849). Podczas pobytu zaprzyjaźnił się z Zygmuntem Krasińskim. Słowacki w wierszu „Rzym” pisał:

„”Rzymie! nie jesteś ty już dawnym Rzymem”. / Tak śpiewał pasterz trzód, siedząc na koniu”.

Na fasadzie budynku została wmurowana tablica upamiętniająca największego polskiego wieszcza. Napis głosi, iż: „W tym domu w roku 1836 mieszkał Juliusz Słowacki – polski poeta romantyczny” / Polacy i Włosi w 150 rocznicę urodzin”.

Mijając dom w którym mieszkał Słowacki dochodzimy do Piazza del Popolo. Za placem znajduje się największy rzymski park – Villa Borghese. Do parku wchodzimy poprzez Viale Adamo Mickievicz.

W pobliżu Galerii Borghese natrafiamy przypadkowo na mały placyk o znajomo brzmiącej nazwie – PIazza Enrico Sienkiewicz

W pobliżu National Gallery of Modern (Galerii Sztuki Współczesnej) w roku 2006 został umiejscowiony pomnik Henryka Sienkiewicz i jest to ostatni punkt naszej wycieczki śladami literatów.

Śladami Wielkich Polaków – malarze i rzeźbiarze

 Wędrówkę śladami polskich malarzy i rzeźbiarzy rozpoczynamy od Muzeum Watykańskiego.

Przed wejściem do Stanz Rafaela natrafiamy na Salę Sobieskiego. W tej sali jest tylko jedno arcydzieło. Na lewo od wejścia jest zawieszony monumentalny obraz (4,6m x 9m) największego polskiego malarza – Jana Matejki (1838-1893) „Jan Sobieski pod Wiedniem”. Obraz ten został przez artystę podarowany papieżowi Leonowi XIII z okazji 200 – lecia Odsieczy Wiedeńskiej. Przedstawia scenę, w której Polski król wręcza po zwycięskiej bitwie legatowi papieskiemu pismo z jednym zdaniem: „Venimus, vidimus, Deus vicit” – „Przybyliśmy, zobaczyliśmy, Bóg zwyciężył”.  Tu małą dygresja. Podczas podziwiana obrazu w Sali Sobieskiego pojawiła się japońska wycieczka. Przewodnik poinformował turystów: „This is Polish king, who saved Europe”. W tym momencie byłem dumny, że jestem Polakiem.

Kolejnym punktem naszej trasy był Panteon.

Na prawo od głównego wejścia nad drzwiami znajduje się tablica, która informuje, iż za nimi znajduje się  papieska kongregacja artystów „Virtuosi al Pantheon”. Twórcą tablicy jak i członkiem tej kongregacji był Tomasz Oskar Sosnowski (1810-1886). Rodzice jego posiadali w Nowomalinie na Wołyniu spory majątek ziemski, dlatego też Oskar na narzekał na brak funduszy i mógł sobie pozwolićna rozdawanie swoich prac. Pieniądze i talent jest to tak rzadkie połączenie cech wśród artystów, jak uroda i mądrość wśród kobiet.  Sosnowskiego napotkamy jeszcze na naszym szlaku.

W pobliżu Piazza Spagne przy Via di San Sebastianello 11 znajduje się klasztor i kościół Braci Zmartwychwstańców. Na jego terenie znajduje się rzeźba jak i obraz godne naszej uwagi. Klasztor jest zamknięty, więc podchodzimy do furty i poprzez domofon informujemy, że jesteśmy turystami z Polski i bardzo, a to bardzo chcielibyśmy obejrzeć rzeźbę i obraz. Wychodzi miły braciszek, otwiera nam furtę i wchodzimy na dziedziniec.

Na dziedzińcu znajduje się pomnik Mikołaja Kopernika dłuta Tomasza Oskara Sosnowskiego (tego samego, o którym wyżej). Pomnik ten przed ostatnią wojną światową stal w Villa Borghese, jednak Duce kazał go usunąć. Powody dla których Mussolini nie lubił Kopernika nie są znane.

W kościele, na prawo od ołtarza, znajduje obraz Henryka Siemiradzkiego (1843-1902) „Zmartwychwstanie”.  Siemiradzki do Rzymu przyjechał w 1872 roku i został tutaj na zawsze. Jak wspominała po latach jego córka: „… zobaczył Rzym i wszystko przestało dla niego istnieć. To był jego świat, jego powołanie jako artysty”. Wybudował on wille na wzgórzu w podmiejskiej Via Gaeta, skąd roztaczał się wspaniały widok na Wieczne Miasto. Najwięcej obrazów Siemiradzkiego widziałem w Lwowskiej Galerii Sztuki (w jednym z kolejnych blogów zamierzał opisać ten pobyt). W lwowskim Teatrze Wielkim znajduje się również kurtyna będąca jego dziełem (podobnie jak w krakowskim Teatrze im. Juliusza Słowackiego). Zainteresowanych znajdującymi się w Lwowie działami Siemiradzkiego ( i nie tylko), zachęcam do nabycia wydanej w tym roku książki Ryszarda Czarnowskiego z pięknymi zdjęciami Eugeniusza Wojdeckiego „Lwów – dzieje miasta”.

Kolejnego polskiego rzeźbiarza „spotykamy” przy Piazza della Repubblica. Stoi tu wybudowana przez Michała Anioła w murach Trem Dioklecjana -Bazyliki Santa Maria degli Angeli e dei Martiri (Matki Bożej Anielskiej i Męczenników). Dwa skrzydła głównych  drzwi ze złoconego brązu zostały zaprojektowane przez zmarłego w ubiegłym roku w Paryżu polskiego rzeźbiarza Igora Mitoraja (1944-2014).

Drzwi lewa – „Zmartwychwstanie”.

Drzwi lewe „Nawiedzenie”.

W tej bazylice zaraz po wejściu na prawo (za kratami) znajduje się kolejne dzieło Mitoraja (tym razem w marmurze) „Święty Jan Chrzciciel”, a prawdę mówiąc tylko jego głowa, którą Herod podał na tacy Herodiadzie.

Na Piazza della Repubblica wsiadamy do linii metra A, jedziemy na południe i wysiadamy na stacji San Giovanni. Przy Bazylice św. Jana na Lateranie znajduje się kaplica papieska Sancta Sanctorum, gdzie znajdują się Święte Schody (Scala Santa). Przywiezione przez św. Helenę z Jerozolimy schody, po których Chrystus był prowadzony do Piłata. 28 stopni, które należy przejść na kolanach. U podnóża tych schodów spotykamy dwie kolejne rzeźby Tomasza Oskara Sosnowskiego.

„Chrystus przed Piłatem”

„Złożenie do grobu”    – (Scala Santa po prawej)

W Rzymie znajduje się jeszcze jeden pomnik dłuta Oskara Sosnowskiego. Jest to pomnik Adama Mickiewicza znajdujący się obecnie na dziedzińcu Kolegium Polskiego.

Śladami Wielkich Polaków – Święci 

W Rzymie natrafiliśmy na ślady czterech polskich Świętych, chociaż w Wiecznym Mieście przebywało ich więcej i tych śladów powinna być większa liczba. No cóż, ja znalazłem tylko te.

Spacer śladami polskich świętych rozpoczynamy od Bazyliki św. Piotra na Watykanie. W drugiej kaplicy na prawo (tuż za „Pietą” Michała Anioła) znajduje się Kaplica Świętego Jana Pawła II, naszego papieża, którego powołanie na piotrową stolicę przewidział Juliusz Słowacki:

„Pośród niesnaków – Pan Bóg uderza / W ogromny dzwon / Dla Słowiańskiego oto Papieża / Otwarty tron”.

W centralnym punkcie kaplicy znajduje się grób Karola Wojtyły (1920-2005), naszego Świętego Papieża, który był kanonizowany w 2014 roku.

Będąc w watykańskiej bazylice, nie sposób nie wspomnieć o Marii Klementynie Sobieskiej, wnuczce naszego króla –  Jana III. Naprzeciwko „Piety”, po drugiej stronie nawy głównej, znajduje się jej monument dłuta Canovy z inskrypcją „Maria Klementyna, królowa Wielkiej Brytanii, Francji i Irlandii”. Jest ona pochowana w tej bazylice jako jedna z dwóch kobiet.

Opuszczamy Watykan i wzdłuż Tybru idziemy do znajdującego się na Awentynie dominikańskiego kościoła Świętej Sabiny. Na zapleczu tego kościoła mieści się Giardino degli Aranci – ogród z drzewami pomarańczowymi. W tym ogrodzie nastąpiła scena iście z początkowych stron Genezis. Moja żona zapragnęła skosztować owocu pomarańczy prosto z drzewa (bo nigdy wcześniej pomarańczy prosto z drzewa nie kosztowała). Jak żona chce (prawie tupie nogami) to cóż mi pozostało. Owoce wiszą wysoko, ja nie za wysoki, więc szukam coś przydatnego. Pod murem kościoła znajduje deszczułkę należytej długości i za jej pomocą zbijam dwie pomarańcze (jedna dla mnie, druga dla żony). Pomarańcze, pomimo iż były pięknego koloru pomarańczowego, okazały się kwaśne. Doszliśmy z żoną do wniosku, że nie warto było, ale żeby dojść do takiego wniosku, to należało przejść tą całą drogę.

Z tym kościołem związany jest drugi święty na naszej drodze – Jacek Odrowąż (1183–1257). Jest to jedyny polski święty umieszczony przez Berniniego nad kolumnadą otaczającą Piazza San Petro w Watykanie. W tym kościele Jacek Odrowąż, zwany Apostołem Słowian, otrzymał dominikański habit z rąk samego św. Dominika, założyciela tego zakonu. Fakt ten unaocznia nam obraz znajdujący się Kaplicy Jacka  Odrowąża.

Przy wejściu do klasztoru Dominikanów w 2007 została zawieszona tablica poświęcona Jackowi Odrowążowi.

Kolejny punktem naszej wędrówki jest polski Kościół i Hospicjum św. Stanisława przy via della Botteghe Oscure w pobliżu Kapitolu. Kościół ten powstał (został przejęty przez Polaków w użytkowanie) w XVI w. z inicjatywy Kardynała Stanisława Hozjusza. Od XVI wieku jest to miejsce gdzie spotykali się i nadal się spotykają Polacy przebywający w Rzymie.

Na dziedzińcu hospicjum znajdujemy kilka tablic związanych z historią naszego kraju. Pierwsza w Europie (bo z roku 1980) tablica poświęcona tym, który zostali bestialsko zamordowani na wiosnę 1940 roku przez sowieckich Moskali. Tablica mówi o 15 tysiącach. Liczbę ta została przez czas zweryfikowana. Dokument (rozkaz zbrodni katyńskiej) przekazany w 1992 przez Jelcyna mówi o 25,7 tys. ofiarach tej zbrodni.

W sąsiedztwie Tablicy Katyńskiej znajduje się tablica poświęcona Polskim Siłom Zbrojnym na Zachodzie, oraz największemu dowódcy tych sił we Włoszech – gen. broni Władysławowi Andersowi.

 Idąc dalej 150 m na północ (wzdłuż Via Celsa) dochodzimy do Piazza del Gesu. Przy tym placu stoi główny kościół jezuicki – Kościół Il Gesu (Najświętszego Imienia Jezus). Kościół ten stanowi niedościgły wzór dla wielu barokowych kościołów budowanych w Europie (w tym w Polsce). Do najpiękniejszych kopii w Polsce należą: Kościół św. Piotra i Pawła w Krakowie, Kościół Bożego Ciała w Nieświeżu, Kościół św. Piotra i Pawła w Lwowie.

Trzecia kaplica na lewo od wejścia poświęcona jest kolejnemu polskiemu świętemu: Świętemu Andrzejowi Boboli (1591-1657). Andrzej Bobola był jezuitą. Ukończył Uniwersytet Wileński i prowadził swoja działalność dydaktyczną i kaznodziejską m.in. w Wilnie, Bobrujsku, Płocku, Warszawie, Łomży, Piński. Zginął śmiercią męczennika z rąk Kozaków w 1657 roku w Janowie Poleskim. Obecnie ciało Świętego złożone jest w Sanktuarium św. Andrzeja Boboli przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie.

Naprzeciw Pałacu Kwirynalskiego (obecnie siedziba Prezydenta Republiki) znajduje się mały piękny barokowy kościółek. Ten jezuicki kościół zbudowany jest na planie greckiego krzyża. Jego twórcą jest Bernini. W kościele tym spotykamy kolejnego polskiego świętego, patrona polskiej młodzieży, Świętego Stanisława Kostkę (1550-1568)

W kościele znajduje się ołtarz poświęcony temu Świętemu. W ołtarzu trumna z relikwiami św. Stanisław Kostki. Przez zakrystię przechodzimy do dawnego klasztoru, gdzie odbywał nowicjat św. Święty Stanisław Kostka. Stanisław, wbrew woli rodziców wstąpił do nowicjatu jezuitów w 1567 roku. Po roku  zachorował na malarię i zmarł. Cela w której zmarł święty stanowi obecnie jego sanktuarium. gdzie na marmurowym łożu, leży zapadająca w wieczny sen marmurowa figura świętego.

W trakcie swojego pobytu w Rzymie w celi św. Stanisława Kostki modlił się Cyprian Kamil Norwid. Norwid swój pobyt uwiecznił w wierszu, który został wykuty w kamieniu i wmurowany w ścianę obok celi świętego.

Z Kościoła św. Andrzeja na Kwirynale kierujemy się na stację metra Termini. Tu wsiadamy w linię (tym razem) B i jedziemy w kierunku stacji Laurentina. Wysiadamy na stacji Basilica San Paolo. W pobliżu tej stacji znajduje się piękna rzymska bazylika – Bazylika Świętego Pawła za murami. Niestety nie jest to oryginał, gdyż oryginalna bazylika Konstantyna z IV wieku spłonęła prawie doszczętnie w 1823. To jest jej rekonstrukcja. Przy okazji odbudowy tej bazyliki skorzystała Warszawa. W Warszawie (prawdę mówiąc to na Pradze) przy ulicy Kawęczyńskiej została na początku XX w wybudowana mniejsza kopia jej kopia – Bazylika Najświętszego Serca Jezusowego. Kolumny w praskiej bazylice zostały od okazyjnej cenie zakupione we Włoszech. Miały one pierwotnie być zainstalowane w Bazylice Świętego Pawła, jednak ktoś wyciął je za niskie – przez co nie pasowały do Pawła i zostały złożone w magazynie, aż przyjechał do Rzymi budowniczyni warszawskiej bazyliki Maria z Kieżgajłłów-Zawiszów Radziwiłłowa i je odkupiła.

W Bazylice Świętego Pawła na ścianach naw widnieją ułożone w porządku chronologicznym medaliony przedstawiające wszystkich papieży od Piotra Apostoła do Franciszka (trzeci od końca nasz rodak Jan Paweł II). Aktualny papież jest podświetlony. Zostało tylko sześć pustych miejsc na medaliony…

Literatura rzymska:

1. Adam Broż – „Rzym po polsku” – Świat Książki -2015

2. Ewa Bieńkowska – „Spacery po Rzymie” – Fundacja ZL 2010

3. August Moszyński – „Dziennik podróży do Francji i Włoch (1784-1786)” – Wyd. Literackie 1970

4. Józef Ignacy Kraszewski – „Kartki z podróży  (1857-1864)” – PIW 1977

5. Stendhal – „Przechadzki po Rzymie”

One thought on “Marzec 2015 – Rzym (Część I – Poloniki)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *