Maj 2016 – Z Brunonem Schulzem po Drohobyczu

12 lipca 1892 roku w Drohobyczu, w zasymilowanej rodzinie żydowskiego kupca bławatnego, przyszedł na ten świat Brunon Schulz. Dom Schulzów znajdował się na rogu Rynku, przy wylocie na Sambor. Tą drogą miał nadejść schulzowski „Mesjasz”, którego ponoć widziano już w Samborze. Dom był piętrowy, na parterze sklep bławatny ojca, na piętrze mieszkanie Schulzów. W 1914 roku budynek został spalony przez Kozaków. Obecnie w tym miejscu stoi trójpiętrowy posowiecki budynek. Na zdjęciu to ten z zielonymi balkonami.

Naprzeciw domu Schulzów, w centralnym punkcie drohobyckiego Rynku, stał (i nadal stoi) Ratusz Miejski. Dwukrotnie gościł on prace Brunona. W latach 30 – tych w gabinecie burmistrza Rajmunda Jarosza, mecenasa artysty, znajdowała się permanentna wystawa jego grafik, a za pierwszego sowieta na ratuszowej wieży zawisł namalowany przez Schulza potężny portret Stalina. Gdy zamazał go deszcz i zapaskudziły kawki, Schulz zwierzał się: „Pierwszy raz patrzę bez żalu, jak mój obraz niszczeje.”

Pałac Tarnowskich w Śniatynce. Hrabia Stanisław Tarnowski, w rok 1866 gościł w nim swojego przyjaciela Artura Grottgera. Grottger pozostawił tu wiele swoich obrazów i rysunków. Bruno Schulz pierwszy raz zjawił się tutaj jako dziecko i pod wrażeniem obrazów Grottgera ponoć się rozchorował. Później bywał tu wielokrotnie, aby studiować „kreskę” Grottgera. Malarza Schulza stworzył malarz Artur Grottger.

Willa Bianki z opowiadania „Wiosna”. Obecnie znajduje się tu muzeum, gdzie znajdują się ocalałe przed żydowską kradzieżą schulzowskie freski z pokoju dzieci Landaua.

Drohobycki Teatr, z którego Schulz wyruszył w poszukiwaniu Sklepów Cynamonowych.

„Raz nawet poszliśmy do teatru… ojciec zaczął zdradzać pewne oznaki zaniepokojenia, chwytał się za kieszenie i wreszcie oświadczył, że zapomniał portfelu z pieniędzmi i ważnymi dokumentami…zaproponowano mi, żebym wyruszył do domu na poszukiwanie portfelu…Wyszedłem w noc zimową, kolorową od iluminacji nieba… w tej późnej porze bywają czasem jeszcze otwarte niektóre z owych osobliwych a tyle nęcących sklepów, o których zapomina się w dnie zwyczajne. Nazywam je sklepami cynamonowymi dla ciemnych boazeryj tej barwy, którymi są wyłożone”.

Szkoła Biała (Szkoła Powszechna im. Adama Mickiewicza). Pierwsza szkoła Schulza.

Gimnazjum im. Króla Władysława Jagiełły. Schulz uczył się tutaj w latach 1902-1910 i tu uzyskał maturę. Siedział w jednej ławce z późniejszym generałem Stanisławem Maczkiem. W latach 1924-1939 był w tej szkole nauczycielem rysunku i prac ręcznych, a tak lubił uczyć, jak Mickiewicz w Kownie. Obecnie w  budynku znajduje się izba jego pamięci.

Jakub Schulz (ojciec Brunona) chorował, sklep podupadał. W roku 1910 rodzina Schulza sprzedaje kamienicę ze sklepem przy Rynku i przenosi się do domu przy ulicy Floriańskiej 10. Bruno mieszka tu w latach 1912-1941. W 1941 musi opuścić ten dom i przenieść się do getta. Jako Żyd był dla Niemców podczłowiekiem. Obecnie na fasadzie trójjęzyczna tablica.

Kino „Wanda”. Według Andrzeja Chciuka, obok tego kina przemykał często drobny Schulz z pejczem schowanym pod płaszczem. Szedł do prywatnej „panienki” mieszkającej naprzeciwko Hotelu Europejskiego. Ponoć była ona pierwszą recenzentką jego opowiadań. Swój stosunek do kobiet, Schulz wyraża w „Xsiędze Bałwochwalczej” – cyklu grafik wykonanych techniką Cliché-verre.

„Hotel Europejski”.

Synagoga Wielka – Schulz wypisał się z gminy żydowskiej w 1936 rok. Chcąc zawrzeć związek małżeński z Józefiną  Szelińską, musiał przejść na katolicyzm. Takie było prawo w CK.

Drohobycka fara św. Bartłomieja. Przeszedł, czy nie przeszedł? Historycy i literaturoznawcy spierają się po dziś dzień. Są świadkowie, którzy widzieli Schulza żarliwie modlącego się w tej świątyni. Zastanawiające jest, skąd się wzięła schulzowska fascynacja Mesjaszem – czyżby jego wielce prawdopodobna konwersja nie wynikała tylko z czystej pragmatyki.

Żydowski dom starców. Najpierw Ruscy, a później Niemcy zwożą tu zagrabione polskie księgozbiory (m.in. słynny księgozbiór z niemniej słynnego Kolegium Jezuickiego w Chyrowie). Niemcy zatrudniają Schulza (jako „pożytecznego” Żyda) do porządkowania tych zbiorów.

Przyjaciele Schulza mieli świadomość, że artysta może nie przeżyć okupacji. Zofia Nałkowska załatwiła Brunonowi „aryjskie papiery” i miejsce w leśniczówce, gdzie miał przetrwać wojnę. Dzień przed planowanym opuszczeniem Drohobycza, Schulz udaje się do Judenratu po przysługujące mu (jako „pożytecznemu” Żydowi) bochenek chleba. Chciał go zabrać na drogę. Tu, na schodach, dopada go niemiecki oficer Karl Günther i strzela mu w tył głowy.

Bochenek chleba, który Bruno trzymał pod pachą, potoczył się wzdłuż ulicy Czackiego na przeciwną stronę, zakręcił się, upadł i zatrzymał. W tym miejscu znajduje się obecnie tablica przypominająca o tamtym wydarzenie. Miało to miejsce 19 listopada 1942 roku.

Dlaczego Karl Günther zastrzelił Schulza?

W Drohobyczu, każdy znaczny Niemiec, jak to Niemiec,  miał swojego Żyda. Günther miał dentystę Lowa, a Landau miał malarza Schulza. Kilka dni wcześniej Landau zastrzelił Lowa, więc gdy Günther spotkał Schulza, też go zastrzelił. Potem powie do Landaua: „Ty zabiłeś mojego Żyda,  ja zabiłem Twojego – więc jesteśmy kwita”. Ordnung muss sein.

Landau po wojnie powrócił do Vaterlandu. Odciął się od nazizmu i zajął się pielęgnacją róż w swoim ogrodzie. Sąsiedzi nic by nie wiedzieli o jego przeszłości – ot przyjemny staruszek, gdyby nie jego pamiętnik. Któryś z wnuków przypadkowo go przeczytał i dowiedział się co dziadek robił w czasie wojny. W roku 1962 został on skazany na dożywocie. Wyszedł po 12 latach za dobre sprawowanie. Zmarł dożywszy sędziwej starości, pielęgnując róże w swoim ogrodzie. Róże w kolorze krwi Schulza, która pozostała na bruku ulicy Czackiego w Drohobyczu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *