25.06.2018 – Poranny spacer po Lwowie.

Między 6:00 a 7:00.

Czas: 6:00 nad ranem; Miejsce: hotel „Lwów”. Zjeżdżam windą na dół. Portier jeszcze śpi. Budzę go. Nie jest zadowolony. „Służba nie drużba synku” – rzekłem. Wychodzę na dwór. Nie. Jestem w Galicji więc wychodzę na pole. Tak. Wychodzę na pole, skręcam w prawo i ukazuje mi się lwowski Teatr Wielki.

Lwowski Teatr Wielki został zaprojektowany w stylu eklektycznym przez prof. Zygmunta Gorgolewskiego. Widownia mieści 1200 osób. Uroczyste otwarcie teatru miało miejsce 4 października 1900 roku w obecności Henryków: Sienkiewicza i Siemiradzkiego oraz Ignacego Paderewskiego. Co  grano na inaugurację? Fredrę, Kasprowicza i Żeleńskiego Władysława operę „Janek”.

Przed frontonem Teatru Wielkiego skręcamy w prawo w ulicę Skarbkowską (obecnie Łesi Ukrainki) przy której stoi klasycystyczny budynek. Jest to Teatr Skarbkowski.

Został on wybudowany w latach 1837-1842 z inicjatywy hrabiego Stanisława Skarbka. Swego czasu był to teatr z największą widownią w Europie (1460 osób). Co grano na inaugurację? „Śluby panieńskie” Fredry. To znaczy śluby były Klary i Anieli, a Fredro tylko je opisał

Zmierzając dalej ulicą Skarbkowską, skręcamy w Krakowską, a z Krakowskiej w Ormiańską. Przy Ormiańskiej znajduję się XIV – wieczna ormiańska katedra Wniebowzięcia NMP…

… i jej dzwonnica. W katedrze freski Jana Rosena i mozaiki Józefa Mehoffera.

Przy ulicy Ormiańskiej spotykamy również dwóch Polaków, którzy wydłużyli dzień. Są to miejscowi aptekarze: Ignacy Łukasiewicz i Jan Zeh. To oni pracując w lwowskiej aptece Mikolascha uzyskali czystą naftę, którą Łukasiewicz   wykorzystał praktycznie w skonstruowane przez siebie lampie naftowej. W roku 1853 pierwsza lampa naftowa rozświetliła aptekę Mikolascha.

Ignacy Łukasiewicz na górze, Jan Zeh na dole.

Z ulicy Ormiańskiej skręcamy w lewo w ulicę Grodzickich (Drukarską) i dochodzimy do Placu Strzeleckiego (obecnie Daniela Halickiego). Na placu tym spotykamy Jerzego Franciszka Kulczyckiego. Jest to Polak, któremu Europa zawdzięcza kawę, kawunię, kawusię. W trakcie pamiętnego oblężenia Wiednia, Kulczycki przebił się z miasta i uzyskał od księcia lotaryńskiego zapowiedź szybkiej odsieczy. Gdy zaniósł tę wieść oblężonym, odwiodła ona ich od chęci poddania. W uznanie czynów Sobieski pozwolił wybrać Kulczyckiemu dowolną rzecz z tureckiego obozu. Kulczycki wybrał 300 worków czarnego, aromatycznego ziarna.  Dzięki tej zdobyczy założył w Wiedniu pierwszą europejską kawiarnie. Kawiarnia ta funkcjonuje po dziś dzień.

Wracamy na ulicę Ormiańską… idziemy, idziemy i na jej końcu skręcamy w prawo w Blacharską (obecnie Fedorowa). Doprowadzi ona nas do najpiękniejszego lwowskiego kościoła – dominikańskiego kościoła Bożego Ciała.

Nad wejściem do klasztoru znak Dominikanów – Domini Cane – „Psy Pana” i ich misja, czyli niesienie ognia Słowa Bożego na cały świat.

W kościele epitafium Artura Grottgera z roku 1880.

W parku przed kościołem spotykamy znanego nam łemkowskiego malarza – Nikifora Krynickiego.

Z tyłu kościoła Bożego Ciała przy ulicy Podwale znajduje się Arsenał Królewski.

Idąc dalej ulicą Podwale napotykamy kolejny arsenał. Tym razem Arsenał Miejski.

Mijając Arsenał Miejski z lewej strony ukazują się nam obwarowania bernardyńskiego klasztoru i kościoła św. Andrzeja.

W kościele znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona Kornelowi Ujejskiemu.

Między 7:00 a 8:00

Spod kościoła św. Andrzeja wracamy ulicą Serbską w stronę Rynku. Dlaczego Serbską? Bo przy tej ulicy stoi austriacki pisarz Leopold von Sacher-Masoch, syn dyrektora lwowskiej policji.

Ma Paryż Markiza de Sade – twórcę sadyzmu, ma Lwów Leopolda von Sacher-Masocha – twórcę masochizmu. Zaintersowanych odsyłam do najsłynniejszej powieści Masocha „Wenus z futrze” – warto.

Ulica Serbska kończy się na Rynku, na którym znajduje się Ratusz otoczony 44 stylowymi kamienicami.

Zanim do kamienic, to warto zwrócić uwagę na cztery rzeźby – fontanny umieszczone przy czterch narożnikach Ratusza. Przedstawiają one mitologiczne bóstwa i tak po kolei:

Neptun

Diana

Adonis

Amfitryta

Wracając do otaczających Rynek kamienic, to jak wcześniej wspomniałem jest ich 44 …

„A Imię jego czterdzieści i cztery” – Adam Mickiewicz

Wierzę w te czterdzieści cztery… choć nie wiem, co ta liczba znaczy, Ale w nią wierzę jak w dogmat… z rozpaczy” – Juliusz Słowacki

Co do ważniejszych, to pod numerem 6 kryje się kamienica Królewska króla Jana III Sobieskiego…

,.. pod numerem 10 Pałac Lubomirskich…

… pod 23 kamienica Szolc-Wolfowiczów, gdzie mieszkał Szymon Szymonowicz – ten od „Sielanek”…

i pod 44 słynna restauracja Atlasa, gdzie się urodził i spędził dzieciństwo Adam Hanuszkiewicz.

Wychodząc z Rynku ulicą Szewską dochodzimy do zespołu Jezuitów. Zespół składa się z klasztoru, kolegium i kościoła Piotra i Pawła wzorowanego na rzymskim Il Gesu.

W kościele tym znajduje się pamiątkowa tablica poświęcona Piotrowi Skardze, który swego czasu był tu kaznodzieją.

Idąc ulicą Rutkowskiego (Teatralną) na południe dochodzimy do Placu Katedralnego, przy którym stoi najstarszy lwowski kościół,  XIV- wieczna  Archikatedralna  Bazylika Wniebowzięcia NMP, wybudowana z fundacji Kazimierza Wielkiego.

Naprzeciwko katedry odrestaurowany budynek słynnej lwowskiej księgarni Gubrynowicz i Syn. Na fasadzie medaliony naszych mistrzów pióra: Kochanowskiego, Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Kraszewskiego i Asnyka.

Zmierzając dalej na południe dochodzimy do Placu Mariackiego (Mickiewicza), przy którym stoi najpiękniejszy pomnik-kolumna Mistrza Adama. Pomnik  został w tu postawiony w roku 1904.

Z Placu Mickiewicza wchodzimy w ulicę Kopernika, gdzie pod numerem 1 znajduje się Apteka Mikolascha…

…a na jej fasadzie informacja iż: „W tej aptece w 1853 roku lwowscy wynalazcy Jan Zeh i Ignacy Łukasiewicz metodą oczyszczania uzyskali z ropy natę i w Lwowie zaświeciła się pierwsza lampa naftowa”.  Szkoda, że napis tylko po Ukraiński, bo wydaje się, że Zeh jak i Łukasiewicz byli Polakami.

Zbliża się 8:00 więc czas wracać do hotelu, po drodze mam jeszcze jeden punkt z grupy „must”, bo tyle razy byłem we Lwowie, a nigdy nie trafiłem na Górę Stracenia.

Aby dojść do góry idę w dół ulicą Kopernika i dochodzę do skrzyżowania, gdzie na lewo ulica Ossolińskich (obecnie Stefanyka), a przy niej Lwowska Galeria Obrazów oraz Ossolineum…

… a w prawo ulica Słowackiego (obecnie też Słowackiego), a na jej końcu gmach byłego Uniwersytetu Jana Kazimierza.

Dochodzimy do Gródeckiej, skąd Kleparowska wiedzie nas drogi czytelniku na Górę Stracenia, gdzie w 31 lipca 1847 roku miała miejsce egzekucja polskich powstańców: Teofila Wiśniowskiego i Józefa Kapuścińskiego.

Spod Góry Stracenia udaję się już do hotelu. Śniadanie i w drogę do Kamieńca Podolskiego, do kolejnego punktu naszej podróży.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *